|
Noc Kupa艂y '99. A Ksi臋偶yc 艢wieci艂
Legenda g艂osi, 偶e kwiat paproci pojawia si臋 tylko raz w roku, na Jana. Ale na Bia艂ostocczy藕nie zakwita co najmniej trzykrotnie.
Ten pierwszy raz, jak wsz臋dzie, 24 czerwca. Potem, w nocy z 3 na 4 lipca, na bia艂oruskie "Kupalle" w Bia艂owie偶y (organizowane przez BTSK) i ukrai艅skie "Na Iwana, na Kupala" w Dubiczach Cerkiewnych. Najwytrwalsi mog膮 jeszcze szuka膰 kwiatu szcz臋艣cia nad rzek膮 w Narwi - 9 lipca podczas "Kupalle" organizowanego przez Zwi膮zek M艂odzie偶y Bia艂oruskiej.
W niedziel臋 tu偶 przed p贸艂noc膮 poboczem puszcza艅skiej szosy z Bia艂owie偶y do Hajn贸wki spacerowa艂y gromadki poszukiwaczy z nar臋czami paproci. Mo偶na te偶 by艂o spotka膰 zapatrzone w siebie pary, kt贸re szcz臋艣cie ju偶 znalaz艂y. A ksi臋偶yc 艣wieci艂 przepi臋knie... Bo tej nocy ca艂a natura sprzyja zakochanym. Kwiat paproci to bodaj偶e tylko pretekst, 偶eby m艂odzi mogli si臋 w lesie spotka膰. Panny, kt贸rych serce jeszcze nie zapa艂a艂o mi艂osnym p艂omieniem albo kochaj膮 skrycie, plot膮 z kwiecia wianki i rzucaj膮 je do rzeki z nadziej膮, 偶e wy艂owi je przeznaczony im m臋偶czyzna.
W Bia艂owie偶y 艣mia艂k贸w nie brakowa艂o. Do wody, ku uciesze setek ludzi, kt贸re okupowa艂y brzeg Narewki, wskoczy艂o pi臋ciu bohater贸w nocy. Uda艂o im si臋 wy艂owi膰 prawie wszystkie wianki. Niekt贸rzy byli tak pazerni, 偶e brali hurtem po trzy, po cztery. Ch艂opakowi w koszuli w kratk臋 gwizdn臋li sprzed nosa upatrzony wianek i d艂ugo jeszcze p艂ywa艂 w zimnej wodzie, zanim zdecydowa艂 si臋 na inny. A p艂ywa艂 nie najlepiej i mo偶e tylko dzi臋ki dopingowi publiczno艣ci uda艂o mu si臋 wyj艣膰 na l膮d ze zdobycz膮.
Kilka tysi臋cy ludzi, kt贸rzy przybyli w niedziel臋 do Bia艂owie偶y zobaczy膰 to widowisko, nie zawiod艂o si臋: 艣piew, piwo i pi臋kne kobiety, jedne w wiankach na g艂owach, inne ze 艣wiec膮cymi r贸偶kami, kt贸re by艂y najlepiej sprzedaj膮cym si臋 towarem na straganach. Impreza zacz臋艂a si臋 ju偶 o godz. 18, a apogeum osi膮gn臋艂a ko艂o 23, kiedy na scenie na 艣wie偶ym powietrzu wyst膮pi艂 zesp贸艂 Prymaki, a t艂um ruszy艂 w tany. O p贸艂nocy ci, co jeszcze mogli, zeszli nad brzeg Narewki, by podziwia膰 okaza艂e wie艅ce, uwite przez bia艂oruskie zespo艂y folklorystyczne (kt贸re bawi艂y wcze艣niej publiczno艣膰 na scenie) i zupe艂nie ma艂e, "prywatne" wianuszki. Potem do rana nios艂y si臋 po puszczy nawo艂ywania i 艣piewy, a na le艣nych polanach w Starej Bia艂owie偶y zap艂on臋艂y dziesi膮tki ognisk.
Nie wiadomo, czy ka偶demu uda艂o si臋 znale藕膰 kwiat paproci, ale na pewno dla straganiarzy i w艂a艣cicieli okolicznych sklepik贸w by艂a to jedyna, cudowna noc w roku, kiedy nape艂ni艂y si臋 ich kiesy.
- Utarg z tej jednej doby jest wi臋kszy ni偶 z ca艂ego, nawet letniego miesi膮ca - dowiedzieli艣my si臋 w budce z piwem ustawionej nieopodal sceny.
jul, Gazeta Wyborcza, 1999/07/05
|
|
|