Akademik na gruzach akademii.
Go艣cinna pracownia malarstwa Leona Tarasewicza na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie


Akademia artystyczna z samej swej definicji jest instytucj膮, kt贸ra opiera si臋 bardziej na tradycji ni偶 innowacjach, na wykszta艂conych i powtarzanych wielokrotnie regu艂ach i zasadach, kt贸re s艂u偶y膰 maj膮 edukacji artystycznej m艂odych ludzi. Do pewnego nawet stopnia akademia jest jak ko艣ci贸艂 katolicki - jej wyrazisto艣膰, a przez to si艂a, tkwi w archaiczno艣ci struktury, konserwatyzmie pogl膮d贸w i hierarchii profesorskiej.
Uformowana na sta艂ych podstawach instytucja nie zna praktycznie poj臋cia kryzysu, bo przecie偶 zawsze mo偶na si臋 odwo艂a膰 do owych podstawowych zasad i warto艣ci, np. do regu艂 鈥渃zystego malarstwa" lub 鈥渁kademickiego aktu" i niezale偶nie od tego, co dzieje si臋 na zewn膮trz, 膰wiczy膰 tak rozumian膮 sztuk臋 do upad艂ego.

Poczucie braku
A jednak, na warszawskiej akademii w latach 90, a na Wydziale Malarstwa w szczeg贸lno艣ci, pojawi艂o si臋 co艣, co mo偶na by okre艣li膰 mianem poczucia braku, niepewno艣ci.
Ostatnimi laty z wydzia艂u malarskiego warszawskiej ASP odesz艂o kilku starszych, do艣wiadczonych profesor贸w, kt贸rzy nie tylko cieszyli si臋 wielkim autorytetem w艣r贸d kadry akademickiej i student贸w, ale tak偶e byli artystami o niezaprzeczalnej i niepodwa偶alnej r贸wnie偶 poza murami akademii renomie. Dominik, Gierowski, Tarasin, Winiarski - to s膮 nazwiska bezsprzecznie istotne dla polskiej sztuki powojennej, w dodatku nadal obecne w 偶yciu artystycznym. A akademia niczego bardziej nie potrzebuje ni偶 wielkich nazwisk i autorytet贸w, bo to na ich barkach opiera si臋 presti偶 szko艂y. Po odej艣ciu tych 鈥渨ielkich" profesor贸w okaza艂o si臋 za艣, 偶e brak jest pe艂nowarto艣ciowych nast臋pc贸w, 偶e kadr臋 akademick膮 tworz膮 w przewa偶a j膮cej mierze ludzie wychowani przez akademi臋, ale te偶 poza jej murami praktycznie nie funkcjonuj膮cy, ca艂a rzesza nie znanych szerzej i rzadko wystawiaj膮cych malarzy, kt贸ra zgodnie z zasadami akademickiej hierarchii stopniowo si臋ga po coraz wy偶sze stanowiska, bo im si臋 to nale偶y za wys艂ug臋 lat.
Poczucie totalnego rozd藕wi臋ku pomi臋dzy tym, co dzieje si臋 w akademickich pracowniach, a tym, co s艂ycha膰 we wsp贸艂czesnej sztuce, raptownie zacz臋艂o si臋 pog艂臋bia膰 w艣r贸d student贸w. M艂odzi ludzie opuszczaj膮 szko艂臋 troch臋 bezradni - ukszta艂towani w archaicznej manierze malarskiej (czego s膮 mniej lub bardziej 艣wiadomi), izolacji od tego, co prezentuj膮 instytucje lansuj膮ce sztuk臋 wsp贸艂czesn膮 i zara偶eni g艂臋bok膮 nieufno艣ci膮 do tych偶e instytucji. W ten spos贸b prosto z akademii trafiaj膮 w pr贸偶ni臋. Nieliczni pozostaj膮 w grubych murach szko艂y, wkr臋caj膮 si臋 w tryby hierarchii po to, by nigdy si臋 ju偶 z nich nie uwolni膰. Maj膮 zapewniony byt (pensja) i perspektywy na spokojn膮 staro艣膰 (zosta膰 profesorem).
Sztuka sama w sobie.

Test i pr贸ba
W takiej mniej wi臋cej scenerii pojawi艂 si臋 w 1996 roku na warszawskiej akademii Leon Tarasewicz, absolwent tej偶e uczelni (dyplom w 1984 roku), malarz o mi臋dzynarodowej randze, r贸wnie偶 jeden z pierwszoplanowych artyst贸w polskiej sceny, wystawiaj膮cy regularnie w plac贸wkach warszawskiej wie偶y triangulacyjnej: Zach臋cie, Centrum Sztuki Wsp贸艂czesnej, Galerii Foksal, a wi臋c miejscach, w kt贸rych raczej rzadko widuje si臋 prace wyk艂adowc贸w Wydzia艂u Malarstwa warszawskiej ASP. Tarasewiczowi zaproponowano obj臋cie Go艣cinnej Pracowni Malarstwa na okres jednego roku akademickiego. By艂o to, jak si臋 zdaje, jedyne konkretne posuni臋cie wydzia艂u zmierzaj膮ce ku ratowaniu renomy szko艂y. Tarasewicz, jako go艣cinny wyk艂adowca, nie otrzyma艂 w贸wczas prawa g艂osu w Radzie Wydzia艂u ani mo偶liwo艣ci prowadzenia dyplomant贸w. Po tym pierwszym roku zaproszenie przed艂u偶ono o kolejne trzy lata. W 1999 roku obronione zosta艂y pierwsze dyplomy w pracowni Tara-sewicza, a pod koniec tego roku przed艂u偶ono z nim umow臋 na kolejne trzy lata. Paradoksalnie, wbrew niecodziennemu zaanga偶owaniu Tarasewicza w prac臋 na akademii i 艣wiadomemu wpisywaniu si臋 przeze艅 w tradycj臋 tej偶e uczelni, dzia艂alno艣膰 Go艣cinnej Pracowni Malarstwa wzbudza na wydziale szereg nieustaj膮cych kontrowersji.
Pisz臋 o instytunalnych uwarunkowaniach i kontek艣cie akademii tak obszernie, bo dla samego artysty - go艣cinnego profesora - by艂y to i s膮 jedne z podstawowych problem贸w w trakcie pracy na uczelni. R贸wnie偶 dla os贸b przygl膮daj膮cych si臋, z zewn膮trz relacje pomi臋dzy skostnia艂膮 akademi膮 a energicznie i do艣膰 bezkompromisowo dzia艂aj膮cym jej nowym pracownikiem by艂y szczeg贸lnie interesuj膮ce - jako rodzaj testu dla instytucji i pr贸by dla artysty.

Ci膮g艂o艣膰 tradycji
Trzeba przyzna膰, 偶e Tarasewicz po 12-letniej przerwie szybciej oswoi艂 si臋 z akademi膮 ni偶 ona z nim. Obj臋ta przez niego pracownia od pocz膮tku zacz臋艂a si臋 odr贸偶nia膰 od pozosta艂ych na wydziale - odmalowana pod艂oga, w rogu dywan, st贸艂 i kredens, p贸lka z ksi膮偶kami (!), 艣ciana z plakatami wystaw, zaproszeniami i oprawionymi w ramki zdj臋ciami ze wsp贸lnych wyjazd贸w, spotka艅 w pracowni etc. Od samego pocz膮tku Tarasewicz zacz膮艂 budowa膰, a w艂a艣ciwie odbudowywa膰, tradycj臋 i to偶samo艣膰 pracowni. W folderze przygotowanym na koniec pierwszego roku dzia艂ania Go艣cinnej Pracowni Malarstwa umieszczona zosta艂a m.in. fotografia z podpisem: W tej pracowni w latach pi臋膰dziesi膮tych wyk艂ada艂 prof. Jan Cybis. Na zdj臋ciu Jan Cybis udziela korekty Tadeuszowi Dominikowi. Uczniem Dominika jest z kolei Tarasewicz, kt贸ry niezale偶nie od znacz膮cej specyfiki swego malarstwa, teraz wprost i z nieskrywanym specjalnie wzruszeniem podkre艣la ci膮g艂o艣膰 tej artystycznej i akademickiej tradycji.
Tarasewicz przede wszystkim w spos贸b pokazowy ukulturalni艂 偶ycie pracowni: czyste, specjalnie budowane 艣cianki dzia艂owe na wystaw臋 ko艅coworoczn膮, towarzysz膮cy jej powielany na ksero folder, dodatkowe o艣wietlenie, organizowanie indywidualnych wystaw student贸w w korytarzu szko艂y, wernisa偶e, rozsy艂anie zaprosze艅 i poczt贸wek z plener贸w, coroczne spotkania wigilijne z programem artystycznym i suto zastawionym sto艂em, tematyczne plenery uwzgl臋dniaj膮ce kulturow膮 specyfik臋 miejsca (Romantyczny plener w Petrykozach, plener z Nikiforem w Krynicy, plener 艢l膮sk kopalni膮 temat贸w i inne), organizowanie spotka艅 w pracowniach artyst贸w, wizyty w najciekawszych krajowych galeriach i muzeach, wyjazdy na Documenta do Kassel czy biennale weneckie, stale aktualizowana biblioteczka z katalogami z najwa偶niejszych zagranicznych wystaw etc. Edukacja z zakresu bie偶膮cej kultury i 偶ycia artystycznego, wpojenie studentom obyczaju chodzenia na wystawy i wernisa偶e oraz u艣wiadomienie, 偶e 偶ycie artystyczne i sztuka tak naprawd臋 tocz膮 si臋 poza murami akademii, to s膮 osi膮gni臋cia trudne do przecenienia, w moim odczuciu r贸wnie istotne, co sprawy warsztatowe, czysto artystyczne, bo wyprowadzaj膮 m艂odych artyst贸w z akademickiego getta, sk艂aniaj膮 do reakcji na to, co w sztuce wsp贸艂czesne. Naturalny mechanizm akademicki jest nieco odmienny -studenci swoimi pracami reaguj膮 raczej na sztuk臋 swych akademickich nauczycieli, ni偶 cokolwiek innego. Jak to wygl膮da w pracowni Tarasewicza?

艢ciana martwych natur
Program edukacyjny Tarasewicza nie jest antyakademicki. To, co proponuje studentom, jest akademizmem uwsp贸艂cze艣nionym, od艣wie偶onym, wymierzonym przeciw rutynie, ale jednocze艣nie wiernym tradycji malarstwa nowoczesnego, autonomicznego, pe艂nego wizualnej mocy. W pierwszym rz臋dzie wyeliminowana zosta艂a szkolna monotematyczno艣膰: akt i martwa natura. Zamiast jednej, ustawianej co jaki艣 czas kompozycji do malowania, w pracowni powsta艂a ca艂a 艣ciana mniej lub bardziej martwych natur (偶ywe ptaki, telewizor, w臋dzone ryby, suszone mi臋so), kt贸ra s艂u偶y tradycyjnym 膰wiczeniom formalnych zagadnie艅 malarskich, ale jest jednocze艣nie 膰wiczeniem podejmowania podstawowej decyzji: nie jak, lecz co malowa膰 (wszystkie martwe natury naraz, jedn膮, czy mo偶e fragment kt贸rej艣?).
Owa 鈥溑沜iana martwych natur" przeznaczona jest g艂贸wnie dla m艂odszych student贸w, przewa偶nie n roku, kt贸rzy s膮 pierwszy rok w pracowni. Od starszych Tarasewicz oczekuje samodzielno艣ci w wyborze tematu malowania. Dodajmy, 偶e niemal ca艂kowicie wyeliminowane zosta艂o w pracowni malowanie z 偶ywego modela - jedna z fundamentalnych czynno艣ci akademickich. Efekty byty widoczne ju偶 po pierwszym roku, kiedy wystawa w Go艣cinnej Pracowni Malarstwa wyr贸偶nia艂a si臋 na tle pozosta艂ych r贸偶norodno艣ci膮 obraz贸w i ich temat贸w. To by艂 pierwszy sygna艂, 偶e osobowo艣膰 Tarasewicza jest w stanie szybko i w znacz膮cym stopniu wp艂yn膮膰 na specyfik臋 akademickiej pracowni i 艣wiadomo艣膰 ucz膮cych si臋 w niej student贸w.

Klarowanie wizji
Po trzech latach jego pracy na akademii i pierwszych pi臋ciu promowanych przeze艅 dyplomach, mo偶na pokusi膰 si臋 o odpowied藕 na pytanie, jaki jest charakterystyczny akademicki rys jego pracowni. Warto tu poczyni膰 por贸wnanie z g艂o艣n膮 i ju偶 dzi艣 zas艂u偶on膮 pracowni膮 prof. Grzegorza Kowalskiego na Wydziale Rze藕by tej samej warszawskiej uczelni. Tam specyficzna forma 膰wicze艅 zrywaj膮ca z konwencjonalnym 鈥渞ze藕bieniem" na rzecz procesu, akcji, interwencji, dzia艂a艅 rzeczywistych zaowocowa艂a fal膮 radykalnych i wa偶nych wyst膮pie艅 m艂odych artyst贸w. Cz臋艣膰 z nich to najwa偶niejsze dzi艣 postaci krajowej sceny artystycznej, co zdaje si臋 paradoksalnie potwierdza膰, jak du偶e znaczenie ma specyfika akademickiego kszta艂cenia dla uformowania interesuj膮cych osobowo艣ci artystycznych. Tak jak studenci Kowalskiego przejmuj膮 od profesora nieufno艣膰 wobec sztucznej, artystycznej formy, poszukuj膮c autentycznych do艣wiadcze艅, tak studenci Tarasewicza prze艂amuj膮 sztywno艣膰 malarskiego kadru, wykraczaj膮c poza standardowy format sztalugowego obrazu. Prace pierwszych dyplomant贸w Go艣cinnej Pracowni Malarstwa mog膮 zaskakiwa膰 niecodziennym rozmachem, skal膮 obraz贸w, kt贸re uk艂adaj膮 si臋 niejednokrotnie w rodzaj malarskich environment贸w. Studenci Tarasewicza zaczynaj膮 zwraca膰 wzmo偶on膮 uwag臋 na wszelkie strukturalne kwestie obrazu malarskiego, a wi臋c w艂a艣nie jego kszta艂t, wyb贸r podobrazia (europalety, tapicerowane cz臋艣ci mebli, pleksi), r贸偶ne konwencje przedstawiania: fotograficzn膮, abstrakcyjn膮, ekspresjonistyczn膮 etc. Charakterystyczne s膮 zw艂aszcza liczne odwo艂ania do fotografii, nieobce zreszt膮 tak偶e samemu Tarasewiczowi, kt贸re poza czysto formalnymi aspektami, maj膮 i takie znaczenie, 偶e s膮 sposobem na znalezienie konkretnego zwi膮zku pomi臋dzy obrazem a rzeczywisto艣ci膮. Zak艂贸cenie oczywisto艣ci tego zwi膮zku i zatracenie zdolno艣ci tworzenia klarownych wizji malarskich, na rzecz subiektywnych, ociekaj膮cych farb膮 uzewn臋trznie艅 w艂asnych emocji by艂o ostatnio (i jest nadal) jednym z zasadniczych mankament贸w warszawskiej szko艂y malarskiej. Na tle takiej tradycji Tarasewicz i jego uczniowie wyrazi艣cie okre艣laj膮 w艂asn膮: d膮偶enie do czysto艣ci, przejrzysto艣ci form oraz potrzeb臋 rewizji standardowej, salonowej konwencji obrazu, jego fizyczno艣ci . i warstwy przedstawieniowej na rzecz malarskiego lub fotograficznego skr贸tu. Jedni z kluczowych umiej臋tno艣ci, jak膮 potraf przekaza膰 swoim uczniom Tarasewicz, jest zdolno艣膰 eliminowania z obrazu i dzie艂 sztuki wszystkiego, co zb臋dne.

Osi膮gn膮膰 zbyt wiele
Na fenomen pracowni i jej dotychczasowy dorobek trzeba jednak spojrze膰 nie ty艂 ko poprzez pryzmat sztuki, ale r贸wnie; z perspektywy konkretnych ludzi, student贸w. Sam Tarasewicz w艂o偶y艂 w spraw wiele wysi艂ku daj膮cego si臋 艂atwo wyliczy艂 tak w (nad)godzinach sp臋dzonych na akademii, jak i w z艂ot贸wkach zainwestowanych z w艂asnej kieszeni w pracowni臋. Stworzy艂 efektownie prezentuj膮cy si臋 zewn膮trz organizm, pulsuj膮cy i 偶yciem i naprawd臋 niez艂膮 sztuk膮. 脫w organizm zosta艂 skonstruowany zgodnie z ide膮 pe艂nej integracji, zaanga偶owania i wsp贸lne (czyli anonimowej) pracy organizacyjnej niemal偶e na wz贸r komuny, kt贸ra ma jednak zdecydowanego i wymagaj膮cego przyw贸dc臋. Jego bezkompromisowo艣 w d膮偶eniu do arbitralnie ustawionego celu, kt贸rym jest sztuka, musi si臋 wi膮za膰 al bo z pe艂nym podporz膮dkowaniem id臋 (czyli ci膮g艂ej aktywno艣ci i pracy), albo eliminacj膮 tych, kt贸rzy nie w stanie (z r贸偶nych wzgl臋d贸w) sprosta膰 stawianym wymogom. Brzmi to jak 偶art, ale Tarasewicz jest by膰 mo偶e nazbyt pracowity, nazbyt ambitny i chce osi膮gn膮膰 zbyt wiele, jak na standardy akademickie. Jego akademizm jest tak solidny, 偶e a偶 nie przystaje do zdegenerowanej instytucji, jak膮 jest warszawska ASP

Wyspy samotne
W ci膮gu kilku lat uda艂o mu si臋 stworzy艂 pracowni臋, kt贸ra ma w艂asn膮 wyrazisto艣膰 metody prac i wymierne jej rezultaty. Ali z punktu widzenia akademii to wci膮偶 po winno by膰 ma艂o - pracownia Tarasewicz na malarstwie, pracownia Kowalskiego na rze藕bie to jak na razie dwie samotne wyspy. 呕eby cywilizacja artystyczna m贸g艂; si臋 normalnie rozwija膰 potrzeba jeszcze wi臋cej 鈥渒onkurencyjnych", odmiennie zorientowanych, ale r贸wnie wyrazistych pracowni. Potrzeba wi臋cej indywidualno艣膰 w艣r贸d kadry akademickiej i wi臋cej kontakt贸w ze 艣wiatem sztuki. Inaczej akademii zatonie, a jej profesorowie wraz z ni膮.

艁ukasz Gorczyca

Zwi膮zek M艂odzie偶y Bia艂oruskiej

Publicystyka