|
Niemcy chcą słuchać. Rozmowa z Sokratem Janowiczem
Monika Żmijewska: Przyszedł czas, że Krynki i zagroda Sokrata Janowicza stały się miejscem, do którego niespodziewanie mogą wpaść niemieccy parlamentarzyści...
Sokrat Janowicz, białoruski pisarz, publicysta, szef Stowarzyszenia Villa Socrates: A tak. Nie dalej jak dwa dni temu przed mój dom zajechał bus z kilkoma politykami, deputowanymi do Landstagu i Bundestagu. Chcieli porozmawiać m.in. o mniejszości białoruskiej. Byłem mile zaskoczony ich wizytą. Wcześniej było to nie do pomyślenia: niemieccy politycy u jakiegoś Białorusina? Ku memu zaskoczeniu sporo o mnie wiedzą. Miałem w domu jeszcze dwa tomy “Annus Albaruthenicus”. Niemal mi je wyrwali.
Efekt spotkania?
- Zostałem zaproszony do Poczdamu. Pod koniec października wygłoszę tam wykład nt. mniejszości białoruskiej w województwie podlaskim. Wykład ma być ilustrowany slajdami, a potem ma rozgorzeć dyskusja...
O czym rozmawiał Pan z niemieckimi gośćmi?
- Interesowało ich wszystko, co dotyczy mniejszości. Byli ciekawi np., co ja, jako Białorusin, myślę o Unii Europejskiej i co moim zdaniem będzie z białoruską mniejszością po wejściu Polski do UE.
A co Pan myśli?
- My wszyscy, jako Białorusini, Unii wyglądamy z tęsknotą. Sądzę, że wtedy nie będziemy doznawać już takich idiotyzmów ze strony władz Białegostoku. W stosunku do mniejszości siłą rzeczy zacznie obowiązywać stanowisko europejskie, a nie lokalne. I będzie lepiej. Musi. Los mniejszości jest wszak jak papierek lakmusowy, świadczący o sytuacji w całym państwie.
Rozmawiała Monika Żmijewska, 2000/09/26
|